0

Brak czasu na rozwój

Cześć! Dzisiaj chciałbym poruszyć temat, z którym chyba każdy z Nas się spotkał. Mam na myśli brak czasu. W ramach tego artykułu chciałbym się skupić na tym temacie, spróbować wypisać jego przyczyny oraz możliwe rozwiązania.

Od samego początku zaznaczam, że artykuł ten nie ma być artykułem motywacyjnym. Chcę poddać temat braku czasu chłodnym kalkulacją, a nie motywować Cię, żebyś coś tam zrobił. Przedstawiam mój punkt widzenia, który może nie być właściwy dla wszystkich.

Tak więc zaczynamy. Jeżeli masz jakieś uwagi, z czymś się nie zgadzasz albo chciałbyś coś dodać, nie krępuj się, napisz o tym w komentarzu.

Czym jest stwierdzenie „brak czasu”

Często zadając pytanie drugiej osobie o to czy coś zrobiła, usłyszymy w odpowiedzi „Nie miałam na to czasu”. Zapewne znasz również osoby, które wiecznie „nie mają czasu”, może sam do nich należysz i pora zrozumieć, dlaczego?

Na początek przytoczę dosadny cytat (nie znam autora): „Nie ma czegoś takiego jak brak czasu. Jest brak priorytetów”. W sumie na tym cytacie można by zamknąć cały temat, jednak, rozwińmy go bardziej.

Według mnie, ten kto wypowiedział te słowa, miał 100% rację. Nie ma czegoś takiego jak brak czasu, ponieważ każdy na tym świecie ma go dokładnie tyle samo tj. 24 godzinny na dobę (wykluczając dzień narodzin i dzień śmierci). To tak naprawdę od Ciebie zależy jak ten czas wykorzystasz.

Żeby była jasność, nie namawiam Cię tutaj, żebyś wszystko rzucił i zaczął robić coś innego. Nakłaniam Ciebie, abyś dokładnie przeanalizował co tak naprawdę robisz, na co przeznaczasz swój czas.

Priorytety

To nasze priorytety decydują o tym, czy na coś mamy czas, czy tego czasu nie mamy. Nie upływające sekundy same w sobie, ale priorytety. Jeżeli wolisz pograć w grę niż poczytać książkę, to priorytetem jest dla Ciebie właśnie gra. Stwierdzenie „Nie miałem czasu, aby przeczytać tą książkę.” może i jest prawdziwe, ale nie przekazuje całej prawdy.

Owszem, w rozmowie z drugim człowiekiem, wypowiesz to zdanie. Jednak, rozmawiając sam ze sobą, nie okłamuj się i powiedz „Przeczytanie tej książki nie było moim priorytetem. Wolałem pograć w grę [Tomb Rider].”. Nie ma w tym nic złego, jeżeli jesteś tego świadomy.

Jak zaczniesz traktować siebie krytycznie, to nie będziesz się już nigdy dziwił drugiej osobie, że potrafi np. czytać książkę tygodniowo. Zrozumiesz, że priorytetem tej osoby jest samorozwój (jeżeli są to książki, które coś przekazują), a nie granie w gry. Jeszcze raz powtarzam, granie nie jest niczym złym, chodzi o to abyś zrozumiał, na co tak naprawdę idzie Twój czas.

Ustal swoje priorytety, określ co tak naprawdę jest dla ciebie ważne i podążaj za tym.

Natłok zadań

Czasami zdarza się tak, że mamy tyle zadań i wszystkie wydają się ważne, że po prostu nie możemy z czegoś zrezygnować. Sam czasami wpadam w tą pułapkę. Chcę robić tyle rzeczy jednocześnie, że się nie wyrabiam i jestem zły sam na siebie.

Rozwiązanie przynosi tutaj kolejny cytat, którego autora również nie znam, ale usłyszałem go od swojego Project Managera. Cytat to: „Jeżeli nie masz czasu, weź sobie więcej roboty(projektów).”.

Jakiś absurd, prawda? Jak to, przecież ledwo się wyrabiam albo wręcz się nie wyrabiam, a Ty mi każesz wziąć więcej roboty? Tak. Dlaczego? A dlatego, że dokładając sobie więcej pracy, sam podświadomie w końcu określisz co jest dla Ciebie naprawdę ważne, a co można „olać”, albo zrobić „później” (tzw. jak będzie czas, czyli nigdy). Priorytety się same wykreują.

Oczywiście, jeżeli chodzi o pracę, sam z siebie nic nie olejesz (bo dostaniesz po głowie), ale możesz iść do przełożonego i zakomunikować mu, że nie dajesz rady i że według Ciebie projekty A i B są ważne, a projekty C i D można odłożyć na później. Pisząc z punktu widzenia programisty, to PM jest odpowiedzialny za zarządzanie Twoim czasem, ale nie może on tego dobrze robić, jeżeli nie sygnalizujesz problemów. Jeżeli porozmawiasz, podając trafne argumenty, na pewno dojdziecie do porozumienia.

Zajęcia, których nie można pominąć

Oczywiście czasami masz zajęcia, których nie możesz odłożyć. Musisz je robić/wykonać i nie ma możliwości przełożenia ich na później.

Pierwszym takim zajęciem, które przychodzi mi do głowy jest sen. Nie można przestać spać (w prawdzie czytałem kiedyś artykuł o gościu, który nie spał od kilku lat, ale nie wiem czy w to wierzyć). Nasz organizm potrzebuje określonej ilości snu, aby poprawnie funkcjonować.

Sen

Ile tego snu potrzebujemy? Z tym różnie, każdy posiada własne wymogi. Jednak nawet to można optymalizować, możemy spać krócej zyskując na tym sporo czasu. Nie namawiam Cię do spania 4 godziny dziennie (komuś jeszcze przypomniały się czasy studenckie?), gdyż to na dłużą metę źle się skończy. Namawiam Cię, abyś zainteresował się tą tematyką. Poczytaj o śnie – jest o tym sporo artykułów, filmów itp. – eksperymentuj, monitoruj jak się będziesz czuł itp. Może się okazać, że wcale nie potrzebujesz 10 godzin snu dziennie, a wystarczy Ci 7-8 godzin.

7 godzin? Chyba zwariowałeś. Nie, nie zwariowałem. Skąd wiesz, że potrzebujesz 10 godzin. Próbowałeś kiedyś spać mniej? Kładłeś się spać o różnych porach i wstawałeś o innych? Nie? No to skąd wiesz, że akurat tyle potrzebujesz, jak nie próbowałeś tego zmienić?

Ja np. przestawiłem się z spania 8h dziennie (co i tak byłem nie wyspany) na 6-7h dziennie w przeciągu tygodnia. Pierwszy dzień był tragiczny, ale po tygodniu samopoczucie było znacznie lepsze. Zdrowie również dopisuje, a co najlepsze w nocy zasypiam od razu. Nawet na miesiąc odstawiłem kawę, bo nie była już potrzebna, no ale zlitujcie się… Jak można nie zacząć dnia od pysznej kawy? Tak się nie da 😉.

Tak więc sprawdź. Sprawdź czy faktycznie potrzebujesz przesypiać 10/24 swojego życia, czy może wystarczy 6/24. Arnold Schwarzenegger powiedział ciekawe słowa: “…Now, I know there are some of you out there that say well, wait a minute, I sleep eight hours or nine hours. Well, then, just sleep faster, I would recommend.” (więcej tutaj.)

Przyjaciele, rodzina

Kolejną istotną sprawą, która zajmuje dużo czasu są przyjaciele i rodzina. Trzeba się spotkać, pogadać. Czas ucieka. Nie ma w tym nic złego, jednak jak wspomniałem wcześniej – priorytety.

Zakładając, że spotykam się z kumplami codziennie na piwie, a w międzyczasie chciałbym zmienić zawód, aby lepiej zarabiać, to co zrobię? Trzeba osiągnąć kompromis i określić priorytety. Ok, spotkania z przyjaciółmi na piwie są dla mnie ważne, ale chciałbym coś zmienić w życiu, aby w przyszłości było lepiej. Może wystarczy jak będę spotykał się z kolegami jedynie w weekend, a w ciągu tygodnia, wieczorami, skupię się na zdobywaniu wiedzy w nowym obszarze.

Może się to wydawać drastycznym krokiem, ale życie to sztuka kompromisów (kolejny fajny cytat). Czasami trzeba z czegoś zrezygnować, aby osiągnąć coś innego. Każdy normalny człowiek zrozumie, że wolisz zrezygnować z codziennych imprez/picia na rzecz swojej przyszłości. Jeżeli nie zrozumie, to może warto zmienić towarzystwo? Poważnie… Kiedyś trzeba dorosnąć, młodość była fajna, ale nie można wiecznie się bawić, trzeba też zadbać o swoją przyszłość i przyszłość rodziny.

Ciekawe stwierdzenia można wyciągnąć z książki Fastlane Milionera, którą polecam. MJ Demarco wspomina tam o wymienie swojego czasu na pracę, aby w przyszłości mieć tego czasu więcej.

A wracając do rodziny, myślisz, że teraz nie masz czasu a nie masz jeszcze dzieci? Człowieku, nawet sobie nie zdajesz sprawy co dziecko robi z Twoim czasem, Twoimi planami. Jeżeli teraz nie umiesz się zdyscyplinować i ogarnąć, to jak będziesz miał dzieci już nic nie zrobisz w kierunku, który sobie obrałeś.

Sposoby na radzenie sobie z brakiem czasu

W drugiej części artykułu chciałbym się z Toba podzielić moimi próbami zapanowania nad czasem (Ha! Jak to brzmi 😉). Próbowałem kilku metod, wciąż nie znalazłem uniwersalnej, ale jest coraz lepiej. Tak więc nie przedłużając, przedstawiam sposób pierwszy.

Zaplanuj następny dzień

Jedną z pierwszych prób było zaplanowanie sobie zadań na dzień następny. Robiłem do przed położeniem się spać, spisywałem wszystkie zadania jakie chcę zrealizować dnia następnego na tablicy. Rano jak wstawałem od razu czytałem te zadani. Wiedziałem co chcę robić.

Problemów było tu kilka, ale przedstawię główne dwa.

Pierwszym było to, że zadania dotyczyły moich prywatnych projektów. Do projektów tych siadałem zazwyczaj wieczorem, gdzie byłem już trochę zmęczony (tak, praca programisty też męczy, nie ważne co Ci powiedzą panowie z budowy, że przecież to biuro, klimatyzacja itp.).

Drugim problemem była moja ambicja. Zadawałem sobie za dużo zadań, co w połączeniu z problem pierwszym doprowadzało do tego, że późno chodziłem spać. Powodem tego było to, że wyznawałem zasadę, że co zaplanowałem to muszę zrobić.

Rozwiązanie to nie zdało egzaminu, zacząłem szukać czegoś innego.

Praca przed pracą

Następny model, który przetestowałem polegał na pracowaniu w godzinach porannych. Do pracy chodzę na godzinę 8, wstawałem więc ok. 5, co dawało mi 2 godziny spokojnej i nieprzerwanej pracy.  2 godziny, gdyż od 7 trzeba było się ogarnąć, zrobić śniadanie itp. itd.

Model ten stosowałem głównie przy nadgodzinach w pracy. Realizowałem właśnie dodatkowy projekt, który był robiony właśnie „poza pracą”, co idealnie wpasowywało się w mój model. Wstaję z samego rana, cyk 2 godziny pracy (dodatkowe pieniądze), cyk śniadanie i cyk praca. O 16 w domu i cały wieczór wolnego.

Idealnie to wyglądało na papierze, jednak w rzeczywistości było inaczej.

Problemem pierwszym było to, że o godzinie 5 mój mózg jeszcze nie pracował na pełnych obrotach. Aby się rozkręcić musiałem się wgryźć w problem, co zajmowało kilka/kilkanaście minut, co w połączeniu z 2 godzinnym cyklem pracy, wypadało słabo. Problem ten przestał sam występować po kilku dniach, kiedy to już przystosowałem się do nowych godzin wstawania, ale na początku był uciążliwy.

Problemem drugim było samo wczesne wstawanie. Wymagało to sporej dyscypliny, aby zwlec się z łóżka i zacząć coś robić.

Ostatnią niedogodnością było to, że dwie godziny nie zawsze były dwiema godzinami. Z racji tego, że mieszkam w bloku, mieszkanie mam dosyć małe. Wszystko słychać. Moja praca niejednokrotnie budziła moją córeczkę, co skutkowało tym, że zamiast pracować, od 6 rano czytałem książki o zwierzątkach 😉.

Niemniej jednak projekt zakończyłem, ale do tego modelu raczej nie wrócę. Z rana lepiej pójść pobiegać, niżeli siedzieć przy komputerze.

Olać to, co zrobię to zrobię

Kolejnym modelem, który chciałbym Ci przedstawić było „nie planować”. Czyli jak wrócę z pracy, zrobię co mam zrobić, jeżeli mi się uda to fajnie, jak nie to nie.

Jak się możesz domyślać, model ten nie wypalił. Totalnie. Nie miałem planu co robić, więc też nie miałem ciśnienia, co finalnie prowadziło do tego, że nic nie robiłem. Sprostuję, nic nie robiłem w związku z swoimi projektami, oglądałem filmy, grałem na PS4 itp. Czasu nie marnowałem, ponieważ „Czas spędzony na robieniu tego co sprawia Ci przyjemność, nie jest czasem zmarnowanym.” – dużo tych cytatów dzisiaj 😉 – ale pozostawał niedosyt.

Rutyna

Ostatnim modelem, który obecnie stosuję jest rutyna. Podobno człowiekowi potrzeba około 15 dniu powtarzania czynności, aby później była ona „automatyczna” w tym sensie, że nie będzie trzeba się do tego zmuszać.

Rutyna sprawdza się zarówno w pracy jak i projektach prywatnych. Przykładowo w pracy, czasami ciężko było mi wygospodarować sobie „godziny skupienia”, przeskakiwałem między różnymi czynnościami. Po wprowadzeniu rutyny, potrafię ten czas sobie wygospodarować, jak to robię to opisze może kiedyś w innym artykule.

Wracając do projektów prywatnych, rutyna pomogła mi w końcu wystartować tego bloga. Założyłem, że codziennie – od poniedziałku do piątku – będę wieczorami pracował na blogiem. Robię to tak, aby moja rodzina nie cierpiała przy tym, tzn. pracuję głównie jak żona i córeczka śpią (teraz jak to piszę o 22:48 obie już chrapią :D).

Dzięki temu, że mam „stałe godziny pracy”, łatwiej mi tą pracę wykonać. Podejście to różni się od pierwszego tym, że nie mam wypisanych zadań, które muszę skończyć, bo nie pójdę spać. Mam po prostu ileś tam godzin pracy, przez które realizuję te zadania na tyle, na ile mi się uda.

Oczywiście i tutaj występują problemy. Założyłem sobie np. że pracuję od godziny 21, bo dziecko ululam na pewno do 20. Ale tak czasami nie jest, czasami trzeba przeznaczyć więcej uwagi, bo np. nie może zasnąć, coś ją boli itd. Wtedy praca odchodzi na dalszy plan, a często jest tak, ze po prostu już po walce (usypianie dziecka potrafi być trudne, wierz mi) nie ma się siły na swoje projekty i wolę iść spać.

Czasami też po ciężkim dniu nie mam już siły siedzieć tyle ile bym chciał, albo nie mam po prostu mocy przerobowych i nawet jak siedzę pełny „etat” to wykonuję mniej zadań.

Jednak, to jest obecny model, który stosuję, który chyba najlepiej się sprawdza. Będę go dalej dopasowywał, tak aby spełniał najlepiej może oczekiwania.

Wielowątkowość

Może nie jest to model sam w sobie, ale chcę Ci jeszcze coś o tym wspomnieć. W dzisiejszych czasach mamy bardzo duże możliwości do uczenia się przy okazji. Mam tu na myśli oczywiście podcasty i audiobooki, ale również ebooki.

Nie możesz znaleźć czasu na przeczytanie książki? To może zakup ją w formacie audio i zacznij biegać? Nie dość, że „przeczytasz” książkę to jeszcze Twoje zdrowie na tym zyska.

Nie lubisz biegać? Ok. W jaki sposób dostajesz się do pracy/z pracy? Autem, pieszo, autobusem, rowerem? Ile taka droga trwa? Mi np. zajmuje to 10 minut pieszo, co w dwie strony daje 20 min dziennie. 20 minut wystarcza na przesłuchanie jednego krótkiego odcinka podcastu. Jeden odcinek dziennie, tylko dlatego, że w drodze do/z pracy założę słuchawki i będę słuchał.

Chcesz się przebranżowić i nie masz, kiedy się uczyć? Co robisz, w sensie jaką pracę wykonujesz? Może jest to praca czysto fizyczna, gdzie możesz w międzyczasie słuchać podcastów lub książek? To jest fajny sposób, jeżeli Twoja praca Ci na to pozwala, ja np. nie mogę się jednocześnie skupić na książce i programowaniu, dlatego w pracy nie słucham tego typu rzeczy, ale może Ty możesz.

Kolejną rzeczą są ebooki. Ebook można mieć zawsze przy sobie, nawet czytając go na ekranie telefonu. Możesz go czytać zawsze, kiedy masz okazję. W poczekalni, na ławce czekając na kogoś innego, na przejściu dla pieszych jednocześnie wpadając pod samochód itd. Możliwości jest dużo.

I na koniec jeszcze jedna rzecz. Słuchając podcastów lub audiobooków można zaoszczędzić dodatkowy czas. Lektorzy czy to podcasterzy, zazwyczaj mówią wolno i wyraźnie, co jest ok, ale mi nie do końca odpowiada. Zacząłem więc słuchać podcastów w tempie 150% (większość aplikacji ma możliwość regulowania szybkości), co np. 30 minutowy odcinek pozwala mi przesłuchać w 20 minut. Czasami możesz ustawić 170% albo 200%. To jest dopiero oszczędność czasu, zakładając oczywiście, że coś z tego zrozumiesz 😉.

Inwestycje w czas

Naszego czasu nie muszą zjadać tylko zajęcie. Mogą go konsumować również narzędzia, którymi się posługujemy.

Pierwsze co przychodzi mi do głowy z punktu widzenia programisty to komputer. Wolny komputer, nie dość, że wykonuje operacje wolniej to jeszcze podnosi nam ciśnienie. Inwestycja w nowy sprzęt może być trafiona, co pozwoli nam w dłużej perspektywie czasu osiągnąć lepsze wyniki.

Kolejny przykład to zlecenie zadania. Czasami w aucie trzeba coś naprawić, owszem można się pobawić przy tym z kumplem (pozdrawiam Krzycha, bo ja to koło umiem wymienić), ale może lepiej zlecić to mechanikowi. Owszem trzeba zapłacić, ale mechanik zrobi to w kilka h, a Tobie to zajmie kilkanaście godzin albo nawet dni. Nie lepiej ten czas przeznaczyć na coś w czym się specjalizujesz?

Podsumowanie

Kończąc już, chciałbym jeszcze raz podkreślić abyś przeanalizował na co tak naprawdę wydajesz swój czas. Czy możesz coś zmienić albo z czegoś zrezygnować? Jak już przenalizujesz dokładnie swój dzień, sam się możesz zdziwić na co idzie Twój czas.

Może któryś z przedstawionych przeze mnie modeli Ci odpowiada i pomoże Ci w organizacji swojego czasu. Może masz swoje, którymi chciałbyś się podzielić? Jeżeli tak to napisz proszę o tym w komentarzu.

Pozdro!

Patryk Bogdański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.